poniedziałek, 2 lutego 2015

Czy można oszaleć z miłości? Chyba należę do tych wyjątków, które zbzikowały. Każdy krok(Twój) burzy moje życie, które z dnia na dzień układam na nowo jak puzzle. Każde Twoje słowo choć piękne-rani. Oszalałam, a może to szatan? Może to on w pewnych chwilach przychodzi do mnie i powtarza : Odejdź, z Ciebie nic już nie będzie. Każdego dnia przeżywam rozterkę, każdego dnia jest coraz gorzej, a w mojej głowie siedzi zakorzeniona myśl o odejściu. Każde złe słowo, ruch, boli niczym kolce wbijane w skórę. Myśl o odejściu wzmaga się z dnia na dzień, a przecież...nie chcę odejść. To przychodzi niczym burza, nagły piorun, nagły grzmot i...nie ma mnie.  A co by po mnie pozostało? Cztery ściany w fioletowym odcieniu i czarny, szukający mnie każdego dnia kot. Boję się, boję się, że zbzikuje całkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz